Długo mnie tutaj nie było, aż Pies Ogrodnika zaczął warczeć 🙂 Szukałam czegoś, znalazłam i wracam na blog. W ogródku zachodzi wiele wydarzeń, może najwięcej ze wszystkich miesięcy w roku. Podlewać nie muszę, bo wyręcza mnie co dzień ulewa. Zbieram ostatnie truskawki, groszek, sałate i wszystkie jej dodatki. Ostatni dzwonek na wysiewanie do gruntu: kukurydzy, dyni, kabaczków, marchwi, buraczków, pietruszki, kopru, fasoli szparagowej, kalarepy, sałaty i rzodkwi.
Dla tych, którzy lubią suche bukiety, to najlepszy miesiąc do zbierania kwiatów, traw i zbóż do suszenia. Ścinamy zanim dojrzeją, aby nie rozsypywały się podczas wysychania. Wiążemy je w niezbyt grube pęczki, żeby nie pleśniały. Wieszamy do góry nogami w cieniu.
Opryskujemy rośliny przed szkodnikami. Mam w ogrodzie ślimaki bezmuszlowe. Jedno z największych zagrożeń dla roślin. Natręty żeruja nocą i w deszczowe dni. Wygryzają mi dziury we wszystkich liściach. Najlepiej jest je po prostu wyłapać, ale kryją sie w dzień. Jutro wstawiam pojemniki z piwem do ziemi. Mam nadzieje, że tam wpęłzną wszystkie.
Usuwam przekwitłe kwiaty. Z cyni, surfini i piwoni wyciągam suche płatki. Róże przycinam do pierwszego listka. U mnie piwonia i róża dzięki temu kwitnie dwa razy. Oczywiście ten drugi raz jest dużo, dużo słabszy.
Czas zacząć chronić drzewka owocowe. Na czereśniach warto zawiesić swiecidełka i puszki, tak aby sie obijały wzajemnie i hałasem odstraszały ptaki. To nie skutkuje na mojej brzoskwini dla odstraszania wiewiór. Intruzy przychodzą i kradną niedojrzałe owoce.














