Nieproszony zając

DSC_3049

 

 

Truskawki zaczęły dojrzewać i czas je zberać. U mnie wyprzedzał mnie zając, który wszystkie nadgryzał. Najskuteczniejszym sposobem jest złapanie go do klatki i wywiezienie z dala od ogródka. Ale sprawdza się również mocz kojota w granulkach posypany dookoła działki, który jest do nabycia w sklepach ogrodniczych.

Dla skrzydlatych

Nasi ogrodowi goście uwielbiają wodę do picia i do kąpieli. Musi być jednak płytka, aby mogły z niej skorzystać. Głębokie naczynia są tragicznym miejscem szczególnie dla tych ptaszków, które uczą sie latać i chcą przysiąść, aby napić się wody… Mieliśmy już jednego malutkiego topielca tego roku w basenie. Szkoda.  Poidełko najlepiej ustawić w słońcu. Jeżeli chcesz to zrobić pośród krzewów, to tylko na cokołach. Nie ustawiaj pojemnika w ziemi, bo będzie to idealną rozrywką dla drapieżników. Może kiedyś znajdę miejsce w ogrodzie i ochotę na oczko wodne. Takie oczko wraz z roślinami tymi z brzegu, jak i tymi pływającymi po powierzchni wody jest wabikiem dla ważek, żab i jeży, czyli tych którzy walczą ze szkodnikami roślin.

20130710_20320720130710_203346

Apogeum w ogrodzie.

DSC01545

Długo mnie tutaj nie było, aż Pies Ogrodnika zaczął warczeć 🙂 Szukałam czegoś, znalazłam i wracam na blog. W ogródku zachodzi wiele wydarzeń, może najwięcej ze wszystkich miesięcy w roku. Podlewać nie muszę, bo wyręcza mnie co dzień ulewa. Zbieram ostatnie truskawki, groszek, sałate i wszystkie jej dodatki. Ostatni dzwonek na wysiewanie do gruntu: kukurydzy, dyni, kabaczków, marchwi, buraczków, pietruszki, kopru, fasoli szparagowej, kalarepy, sałaty i rzodkwi.

Dla tych, którzy lubią suche bukiety, to najlepszy miesiąc do zbierania kwiatów, traw i zbóż do suszenia. Ścinamy zanim dojrzeją, aby nie rozsypywały się podczas wysychania. Wiążemy je w niezbyt grube pęczki, żeby nie pleśniały. Wieszamy do góry nogami w cieniu.

Opryskujemy rośliny przed szkodnikami. Mam w ogrodzie ślimaki bezmuszlowe. Jedno z największych zagrożeń dla roślin. Natręty żeruja nocą i w deszczowe dni. Wygryzają mi dziury we wszystkich liściach. Najlepiej jest je po prostu wyłapać, ale kryją sie w dzień. Jutro wstawiam pojemniki z piwem do ziemi. Mam nadzieje, że tam wpęłzną wszystkie.

Usuwam przekwitłe kwiaty. Z cyni, surfini i piwoni wyciągam suche płatki. Róże przycinam do pierwszego listka.  U mnie piwonia i róża dzięki temu kwitnie dwa razy. Oczywiście ten drugi raz jest dużo, dużo słabszy.

Czas zacząć chronić drzewka owocowe. Na czereśniach warto zawiesić swiecidełka i puszki, tak aby sie obijały wzajemnie i hałasem odstraszały ptaki. To nie skutkuje na mojej brzoskwini dla odstraszania wiewiór. Intruzy przychodzą i kradną niedojrzałe owoce.

 

Aktualnie w czerwcu

SAMSUNG

 

Pozbywamy się szkodników gryzoni i tych bezskrzydlnych, czyli wszelkiego rodzaju mszyc. Ten intruz na zdjęciu to już 32gi wywieziony. Zasilam pobliski cmentarz. Ale teraz jak wszystko ładnie rośnie należy obserwować pod kątem inwazji mszyc. Każdy kto ma działkę chce uniknąć chemi i hodować wszystko w warunkach maksymalnie naturalnych. Roztwór z mleka działa i opryskuję nim nawet dwa razy w tygodniu pomidory, ogórki, groszek i paprykę. Plamienie zaczęło się również pojawiac na truskawkach, a u innej ogrodniczki na natce pietruszki. Tutaj dobrze jest zastosować opryskiwanie wywarem czosnku i łupin cebuli. Wystarczy zagotowac te dwa składniki, ostudzić i opryskiwać co kilka dni. Do stosowania w plamistości róż, można do tego preparatu dodać szare mydło lub zwykly płyn do mycia naczyń. Ale jak już wcześniej wspominałam, używajmy to po zachodzie słońca, żeby nie doszło do spalenia liści, tak jak ja sobie to zafundowałam. Tłuste kropelki płynu działają jak szkło powiekszające na powierzchni liścia. 

W tym miesiącu przycinamy także żywopłoty liściaste, np forsycje. Zakończyły one już swój wzrost. Siejemy do gruntu kwiaty dwuletnie : bratki, stokrotki, niezapominajki, malwy czy gozdzik brodaty, aby wczesną wiosną mogły zdobić nasze ogródki. Usuwamy pozostałości po tulipanach i narcyzach, albo dla bardziej gorliwych wykopujemy ich sadzonki.

Polecam

SAMSUNG

Soja, która wyrosła z nasionek, jest prawie cała obgryziona. Myślalam, żeby pozrywać wszystkie listki i spryskać ją mlekiem z wodą. Tak zrobiłam z pomidorami, pomogło i pryskanie powtarzam. Ale tutaj musiałabym ja ściąć w całości. Sadzonki kupowane w sklepach są dużo odporniejsze na szkodniki, bo wytarczająco traktuje sie je preparatami chemicznymi. Soja jeszcze nie ma żadnego owoca, więc też ją tym uraczę. Polecam środek mojego męża, którym pryska naszą brzoskwinię. Bez niego (bez środka) chorowałaby co roku. Jej liście skręcają się i karłowacieją. W szybkim tempie zajmuje wtedy całe drzewko. Przy tej chorobie owocuje ono słabo. Jest to bardzo typowa zaraza dla brzoskwini. Przy pierwszych objawach należy dobrze opryskać całe drzewo tak, zeby preparat doszedł aż do pnia. Przy owocowaniu mamy na pewno ponad 100 brzoskwiń z siedmioletniego drzewka.

SAMSUNG

Spalilam krolowa

SAMSUNG

Wypryskałam swoją największą różę (bo tylko ta była chora) wodą zmieszaną z płynem do mycia naczyń i sodą oczyszczaną. Zrobiłam ten zabieg, bo miała mszycę i czarne plamki na liściach. Roztwór pomógł, pozbyłam sie mszycy w jeden dzień. Ale zrobiłam to wczesnie rano. Dzień był słoneczny i krople płynu do naczyń widocznie slużyły za szkło powiększające na powierzchni liścia. Słońce przepaliło tkankę liścia. Więc sposób jest dobry, ale tylko na wieczór.

Domowy sposob na mrowki! :)

mrowka

Mrówki potrafią być uciążliwe. Na półkach sklepowych jest wiele preparatów na ich odstraszanie, ale nie można ich stosować w każdym ogrodzie ze względu na obecność dzieci lub psa czy kota. Prawdę mówiąc mam wszystkie wyżej wymienione gatunki 🙂 w domu, a mąż zawsze ostro sypał chemią wokoło. Ale od dzisiaj spróbujemy inaczej. Mrówki nie znoszą zapachu proszku do pieczenia, ponieważ zawiera on wodorowęglan sodu lub amonu. Jest on tani, sypie się go w małych ilościach. Jednak działa on do momentu wydzielania intensywnego zapachu, więc należy go wysypywać dość często.

Domowy ratunek dla rozy!

2013-06-11 06.56.00

Moja królowa ogrodu sie rozchorowała. Wyczytałam pomysł na domowy sposób zwalczania mączniaka i mszycy. Do spryskiwacza wlałam troche płynu do mycia naczyń, sypnęłam sody oczyszczanej, zalałam wodą, wymieszałam, opryskałam i zobaczymy. Powinno zapobiec rozprzestrzenianiu sie szkodnika, ale jesienia trzeba wszystkie chore liście usunąć i spalić, żeby zapobiec chorowaniu róży w przyszłym roku. Niecałe dwa metry od niej rosną dwa inne gatunki róży i nic im nie dolega. Te bardziej kwieciste sa więcej poddatne na choroby. Nie zwalczanie choroby roślin zatrzymuje ich wzrost i zmniejsza ilość rozkwitania kwiatów.

SAMSUNG

Zaraza atakuje!

SAMSUNG

Już dopadła moje pomidory. Sama siebie nie słuchałam. Teraz poobrywałam wszystkie chore listki.

Zmieszłam mleko z wodą w skali 1:10

Wypsikałam je od góry i od dołu. Zanim potraktuję je chemią wypróbuje ten sposób. To są minusy warzyw wysiewanych w domu z nasionek, przy których omijamy środki grzybobójcze. Skończy się na tym, że nie tylko nie będę miała organicznych, ale i pomidora nie bedzie 😦

Niekonwencjonalny sposób ochrony pomidora.

SAMSUNG

Był w niedzielę mój honorowy Komentator. Sciąga czytelników wierszykami. Może cichaczem tworzy elitę? Obszedł moje plantacje wzdłuż i wszerz zbierając pomysły. Przyjął zaproszenie na grilla, chociaż w kolejce za mięsem nie dał sie skusić stać (on zrozumie co mam na myśli 🙂 ).

W zeszłym roku moje pomidory i wielu sąsiednich ogrodników nie mogły pochwalić się obfitością owocowania. Swoje musiałam zerwać w odpowiednim momencie, zanim osiągnęły właściwy rozmiar. A kiedy już do niego dotarły, dostawały brązowych plam, pękały i gniły. Liście na wielu krzakach były poskręcane, brunatno-zielone. Myśle, że dopadła je pospolita zaraza ziemniaka. W tym roku spróbuje pryskać je mlekiem. Jest to metoda jedynie profilaktyczna. Więc należy zacząć wkrótce po wysadzeniu. Stosować co ok 10 dni, bo zakładam, że w takim tempie przyrasta roślina. Chodzi o to, żeby całą powierzchnię pomidora pokryć białym nalotem. To powinno utrudnić atak infekcji bakteryjnej lub wirusowej. Mleko rozrabia się takie prosto z lodówki w stężeniu 1 litr mleka / 10 litrów wody. Nie polecam pryskania warzyw w folii, bo taki nalot nagrzany w słońcu przyjemnej woni zapachu nie wytwarza. Pryska sie do czasu pojawienia się owoców. Podobno stosuje się taki roztwór również na ogórkach, żeby zapobiec szybkiemu zżółceniu się liści. A wiadomo, że im lepsze liście tym lepsze owocowanie. Czytałam, że jest to dobrą odżywką do podlewanie dla domowych paproci, żeby dodać im intensywności koloru. Zastosuję to już w tym tygodniu, użyję mleka tłustego.