Kiedy inni sobie spokojnie sieją i sadzą, to ja przeklinam wiewióry. Demolują mi ogródek!! Kopia, chowają coś i nadal kopią. W tym roku złapało się ich do klatki 25! Dają się zwabić orzeszkami ziemnymi. Wszystkim robię deportację z naszej ulicy tak daleko na ile pozwala mi mój czas. Nie wiem dlaczego nadal hamuję autem, kiedy któraś rzuca mi się pod koła? Nasz piesek nie nadąża ich ganiać. W doniczki wtykam wiatraczki. Nie przeszkadza im to. Kiedyś obsypywałam ogródek moczem kojota. Przyzwyczaiły się do tego. Na kilka dni będą odstraszaly ich porozbierane i pousadzane lalki niemowlaki. Można też obsypać wokoło działki popiołem z ogniska lub kominka. Boją się spalenisk. Ale najskuteczniejsze jest ich systematyczne wyłapywanie i wywożenie z dala od domu. Nie wiem czyj problem większy 🙂 : tego kto ma myszy w domu, czy tego kto ma wiewióry w ogrodzie?


